Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Nicholls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Nicholls. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

TO CZEGO SZUKASZ, JEST TUŻ PRZED TOBĄ

JEDEN DZIEŃ  David Nicholls


Położył rękę z tyłu jej głowy, a ona w tym samym czasie położyła swoją na jego biodrze i zaczęli się całować, stojąc na środku ulicy, wśród spieszących do domów ludzi, w letni wieczór, i był to najsłodszy pocałunek, jakiego oboje doświadczą w życiu. I tu wszystko się zaczęło. Tu i teraz. A po chwili wszystko było skończone. 

[ Jeden dzień, David Nicholls] 


Tłumaczenie:       Małgorzata Miłosz
tytuł oryginału:   One day
wydawnictwo:     Świat książki
data wydania:     23 marca 2011
ISBN:                   978-83-247-2104-7
liczba stron:        448





Przyznam szczerze,  najpierw obejrzałam film (kilka lat temu), poznałam zakończenie tej historii, a mimo to postanowiłam przeczytać książkę. Staram się najpierw czytać książki, a następnie oglądać filmy. I muszę przyznać, że książka zachęciła mnie do tego by ponownie obejrzeć film, ale tym razem już w celu - konfrontacji. I chciałabym sprawdzić, czy przedstawiona na ekranie historia z ,,Jeden dzień" będzie emanowała pewnego rodzaju aurą i przekona mnie, jako widza, tak jak przekonała mnie ta historia z książki. Przyznam, że sceptycznie podchodziłam do przeczytania tej książki, spodziewając się następstwa pewnych faktów, mając mglisty obraz tej historii obejrzanej na ekranie. A mimo to sięgnęłam po książkę i muszę przyznać - jestem nie rozczarowana, ale zaczarowana! Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo jest przekonać wymagającego czytelnika do przedstawienia jednej z historii miłosnych, która przecież mogłaby zdarzyć się naprawdę! Literatura zazwyczaj - przedstawia, zniekształca, zmyśla i tylko naśladuje rzeczywistość, ale nie jest na tyle przekonująca, co np. fotografia! Czasem wpatruję się w swoje zdjęcie i zastanawiam się, jak to możliwe, że ,,ja'' z lustra i ,,ja'' ze zdjęcia potrafią być tak identyczne? Pokazują mnie, mogę poznać swoją twarz, która dla mnie jest ukryta. To samo dzieje się ze zdjęciami innych ludzi, krajobrazów itd. - są takie realne! A książka to coś jeszcze... książka to ''skarbiec'' słowa, które z innymi słowami tworzą dopiero obrazy, ale tylko nasz umysł może je przekształcać i to, w jaki sposób tego dokonamy może dać mniej, lub bardziej realny obraz. I najważniejsze, czyli to w jaki sposób autor operuje słowem jest istotne w odbiorze przez nas - czytelników - danego dzieła.

Dla mnie David Nicholls wprawnie włada słowem, ma sprawny warsztat pisarski. Często miałam wrażenie, że to co opisuje autor jest wynikiem jego obserwacji, jakby podglądał scenki i starał się je ''odmalować'', ale poprzez słowo. Dla mnie przekonywujące były postaci Emmy i Dextera, które kształtował od samego początku - plastycznie, z namaszczeniem, wręcz wyposażał je w cechy tak ważne dla każdego etapu  życia tych bohaterów literackich. Najpierw skupiał się na ukazaniu cech typowych, ale i wyznaczających indywidualizm każdej z postaci - począwszy od wieku młodzieńczego, następnie wiek poprzedzający dorosłość i samą dorosłość. Muszę przyznać, że najbardziej wzruszała mnie konwersacja obojga nieświadomie kochających dwoje ludzi, ich  pełne wyznań rozmowy telefoniczne jak i listy, które skwapliwie wypisywała Emma do aroganckiego Dextera. I ten pobrzmiewający przez powieść humor, jakim obdarzył autor dialogi sprawiał, że powieść nabrała atrakcyjności i  ośmielę się stwierdzić, że może być przystępna nawet dla tych, którzy zapewne nie gustują w opowieściach opartych na romansie. I chyba tym, co najbardziej urzekło mnie w tej książce była przemiana, jakże mozolna i bolesna dla większości bliskich, pewien przełom jaki dokonał się w psychice głównego bohatera Dextera. I dopowiem, że nie jest to lekka historyjka miłosna! Jeśli ktoś takiej spodziewa się, lepiej niech sięgnie po powieści Nicholasa Sparksa!, a ,,Jeden dzień'' pozostawi do posmakowania tym, którzy chcą nasycić się różnorodnością smaków słów, jakie oferuje D. Nicholls.

A teraz pora na ,,Jeden dzień" przed ekranem...  Zachęcam najpierw do lektury książki!